Psy zaprzęgowe to moja pasja od zawsze… Początkowo zaprzęgowe nie znaczyło rasowe. Dwa duże psy, które pamiętam jeszcze z dzieciństwa były dla mnie psami zaprzęgowymi, czyli zaprzęganymi przeze mnie do sanek zimą i do specjalnego wózka własnej konstrukcji latem i woziły mnie po pobliskim lesie i uliczkach miejscowości w której mieszkam, ku uciesze sąsiadów oczywiście... Tak wyglądała moja krótka zaprzęgowa historia. Moje życie odmieniło się kiedy w 1996 roku trafiła do mnie TAJGA. Świat stanął na głowie, zamiast zaprzęgów pojawiły się wystawy i wpadłam w wir emocji jakie za sobą niosły… Niestety 8 grudnia 2005 r. TAJGA odeszła od nas. Była wspaniałą przedstawicielką swojej rasy, zresztą wcale nie przypadkową. Długo zanim kupiłam Tajgę, obserwowałam hodowlę „z Coyoacan”, z której pochodziła i od razu wiedziałam, że mój pierwszy husky będzie pochodził stamtąd. To była jedyna hodowla posiadająca wówczas sukę z amerykańskim pochodzeniem, a zależało mi tym, by moje psy miały amerykańskie korzenie. Teraz po wielu latach nadal czuję, że jako początkujący wystawca i hodowca miałam ogromne szczęście trafiając na prawdziwych miłośników husky, którzy poprowadzili mnie i pomogli w trudnych chwilach. Teraz sama udzielam rad wszystkim właścicielom piesków z przydomkiem ARKTOGEA. Cieszę się z ich sukcesów i z przyjemnością podziwiam pracę i wkład najbardziej zaangażowanych.

 


Piotrek zaczynał przygodę z husky od psów z przydomkiem ARKTOGEA. Teraz wspólnie dbamy o wizerunek naszej hodowli. On przede wszystkim dba o kondycję fizyczną i psychiczną wszystkich psiaków. Sporo czasu poświęca na treningi i pielęgnację. Jest również doskonałym handlerem. To właśnie Piotrek poprowadził do zwycięstwa rasy niejednego z naszych psów, również wywalczył wiele znaczących ważnych dla hodowli tytułów – psy w jego rękach ukończyły Międzynarodowe Championaty oraz Zwycięstwo Europy! Na ringach wystawowych walczy do końca i wielokrotnie to on doprowadza psa na najwyższe podium. Jednak najprzyjemniej jest zaprzęgnąć psy i pojechać lub pobiec w dziki las, żeby obcować z naturą sam na sam… Czasami robimy to razem, innym razem Piotrek bierze psy i rusza sam. Chociaż z czasem zawsze jest krucho, zdarza nam się także uczestniczyć w zawodach psich zaprzęgów. Piotrek wcześniej startował w bikejoringu, a obecnie w canicrossie.

Niewątpliwie największą podporą naszej hodowli jest moja babcia, która od samego początku wkłada całe serce w pomoc przy naszych pieskach. Dzięki niej możemy spokojnie wyjeżdżać na wystawy nawet na kilka dni, ze świadomością, że zostawiamy pozostałe psiaki we właściwych rękach. To właśnie babcia uratowała Cometa od babeszjozy, kiedy my byliśmy na wyścigach, zobaczyła, że dzieje się z nim coś złego i poszła sama do weterynarza; to dzięki niej jesteśmy spokojni o szczenięta, które zostawiamy jadąc do pracy, bo wiemy, że o odpowiedniej porze dostaną jeść, będą miały posprzątane i nie będą się nudzić... Babcia to Dobry Duszek naszej hodowli i naszego domu, dzięki niej zachowujemy umiar i zdrowy rozsądek, ale również możemy spełniać swoją pasję...

Dziękujemy!!! 

 


Prezentując naszą hodowlę należy wspomnieć o osobach ściśle z nią związanych, czyli posiadających od nas pieski. Dzięki nim od wielu lat nasza hodowla jest wciąż rozpoznawalna na wystawach, gdyż ich psy ciągle są na Topie! Szczególnie dziękuje obecnym posiadaczom psów z przydomkiem Arktogea, czyli: Asi i Jurkowi, Beatce i Darkowi, Sylwii i Wiesiowi, Mary Louise i Grzegorzowi i pozostałym osobom, w których rękach nasze psiaki rozbłysły!
Dzięki Wam nie ma w Polsce miłośnika husky, który nieznałby pięknych psów wyhodowanych właśnie u nas!

 

 

 


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione.
2014 © Arktogea siberians